Trendy 2011
Hejka na dzisiaj przygotowałam dla was najnowsze trendy na wiosnę i lato 2011r.
Oto kilka kolekcji:
Oraz wywiad z Wojtkiem Bednarzem, projektantem marki Vistula.
1. Skąd czerpie Pan inspiracje?
Ciężko jednoznacznie określić co i kiedy może cię zainspirować – czasem działa to na zasadzie bodziec – reakcja, ale częściej są to tematy, które w jakiś sposób pojawiają się, dojrzewają i nawet trudno określić jaka jest ich genealogia .To może być milion rzeczy – muzyka, książka, ulica, obraz. Często przeglądam stare gazety, ale gdybym miał jednoznacznie określić co najbardziej, to powiedziałbym, że kino. Oglądając dobry filmy fundujesz sobie wycieczkę w czyjąś rzeczywistość. Połączenie treści, obrazu i muzyki w jednym jest niesamowitą inspiracją.
2. Panuje opinia, że Polska jest modowym zaściankiem, jaka jest
Pańska opinia na ten temat? Czy coś się zmieniło w ciągu ostatnich lat?
Myślę, że Polacy strasznie zepsuli sobie zwyczaje modowe w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Przy tym co oferował polski rynek każda rzecz przywieziona z zachodu - bez względu na jakość lub standard - była luksusem. Wielu ludzi się pogubiło, zatarły się kanony ubioru. Teraz dużo podróżujemy, nabieramy nowych zwyczajów, powoli przestajemy bać się kolorów. Myślę, że zaczynamy wchodzić w okres unifikowania się – w sensie podążania za trendami, ulica zaczyna wyglądać modnie, ale i czasami jednakowo. Nie jest to zły znak, ponieważ od tego tylko krok, żeby ludzie zaczęli szukać własnego stylu i doceniać jakość rzeczy, które nosimy.
3. Jak chcecie Państwo pozycjonować swoją markę na rynku, do kogo kierujecie swoje kolekcje?
Od kilku sezonów naszym hasłem jest „the men’s world” , które w zasadzie mówi wszystko. Vistula to trzy linie, każda z nich skierowana jest do trochę innego typu mężczyzny, ale wszystkie trzy razem dają pełną ofertę. Lantier to klasyka, rzeczy wykonane metodą pół tradycyjną, wykańczane ręcznie, uszyte z tkanin z najwyższej włoskiej półki. Wiadomo – noblesse oblige – więc to krawiectwo tradycyjne i najlepszej jakości, skierowane do Klienta, który szuka ponadczasowej elegancji. Vistula – nasza główna linia to codzienna klasyka. Poza formalnym strojem oferujemy soft casual, bieliznę, dodatki, generalnie wszystko to, co powinno znaleźć się w szafie mężczyzny. Ostatnia linia to Vistula Red – tu znajdziemy rzeczy, które są mniej formalne, osadzone głęboko w aktualnych trendach. Nie chciałbym dzielić tego pod kątem wieku mężczyzn ponieważ ktoś, kto ma 20 lat równie dobrze może potrzebować klasycznego garnituru Lantier i ktoś, kto ma 50 lat może chcieć wyglądać nowocześnie w marynarce Vistula Red. Wolę dzielić to ze względu na indywidualną potrzebę lub podejście do mody. Jeśli potrzebujesz kompletnej klasyki znajdziesz coś z kolekcji Lantier, a jeśli chcesz trochę więcej luzu to szukasz czegoś w kolekcji Vistula lub Vistula Red. Poza tym cały czas oferujemy w wybranych salonach usługę made to mesure czyli szycie na miarę – to głównie garnitury oraz koszule.
4. Czy może Pan opowiedzieć więcej o najnowszej kolekcji?
Moim głównym założeniem było zmierzenie się z archetypem garnituru, chciałem go zdjąć z postumentu i pokazać, że nie musi się kojarzyć tylko i wyłącznie z formalnym i oficjalnym strojem. Starałem się to zrobić głównie przez dobór tkanin, deseni oraz dodatków. Wiadomo, że Vistula to w pierwszej kolejności klasyka – granat, czerń, szarości połączone z bielą lub błękitem. Tego oczywiście nie zabraknie. Ukłonem w kierunku formalnej klasyki jest chociażby użycie w kilku modelach garniturów tkanin o splocie super 160’s – to gatunek tkanin, których używa się głównie w szyciu na miarę. To baza kolekcji, ale jej innym aspektem jest w dużej mierze kolekcja stworzona dla linii Vistula Red. Zacznijmy od sylwetki – jest dopasowana, bliska ciału, anatomiczna. Nie zaburza naturalnych proporcji i skupia się na tym co najlepsze. Delikatnie zaznaczone ramiona i zaakcentowana talia.
W kolekcji znajdzie się dużo typowo letnich tkanin (len lub wełna z lnem, bawełna, także tkaniny wykończone spraniem zmiękczającym) oraz lekkich deseni – kratki, delikatne prążki. Aby nadać klasycznym garniturom mniej oficjalnego wyglądu użyłem drukowanej podszewki z motywami inspirowanymi sztuką pop art.’u – taka podszewka powoduje, że garnitur lub marynarka nabiera trochę innego charakteru. Baza garniturowa oczywiście wzbogacona jest koszulami, dzianinami, kurtkami, spodniami jeans’owymi. Tu jest dość dużo koloru. Oczywiście poza klasyką widoczne są żywsze barwy – turkus, fiolet, lekkie odcienie oranżu oraz koralowa czerwień. Denim jest sprany, dzianiny lekkie i miękkie (głównie bawełna, bawełna z kaszmirem lub jedwabiem). Nawet niektóre krawaty mają typowo letni charakter. Tak zbudowana kolekcja daje możliwość stworzenia look’u, który jest klasyczny, ale nie musi być oficjalny.
5. Wszystkie tkaniny sprowadza Pan z zagranicy. W jakim
stopniu ich dobór odpowiada za sukces?
W przypadku takich kolekcji, jakie robi Vistula tkanina jest bardzo ważnym aspektem. Naszą wizytówką jest formalny strój męski z dużym naciskiem na garnitur. Wiadomo, że zmieniają się proporcje, modyfikuje się sylwetkę, ale nie są to rewolucyjne zmiany. To co się zmienia to tkaniny i właśnie one, oczywiście poza konstrukcją, są tym co powoduje, że dobrze skrojona marynarka jest jak druga skóra lub jest niekomfortowym pancerzem. Dobrze dobrana tkanina to nie tylko kolor, splot lub deseń – to także odpowiednia gramatura materiału, odpowiednia przędza oraz jej parametry. Właśnie odpowiedni dobór odpowiada za sukces lub klęskę garnituru czy koszuli.
6. Gdyby mógł Pan stworzyć kolekcję z wielkim projektantem mody, to kto to by był?
Jest wielu projektantów, których bardzo szanuję za różne rzeczy – np. Japończycy - Johji Yamamoto lub Junya Watanabe, którzy w fantastyczny sposób interpretują europejską klasykę. Bardzo lubię Toma Forda za to, że nadaje mocny, indywidualny i trochę perwersyjny charakter większości rzeczy, które projektuje. Niesamowite są kolekcje, które Tomas Maier robi dla Bottega Veneta. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale są dwie osoby, z którymi kiedyś chciałbym mieć możliwość współpracować – pierwsza to Dries Van Noten, a druga to Lucas Ossendrijver, który tworzy męską linie Lanvin. Obydwaj mają fantastyczną cechę. Zawsze są trochę w opozycji do panujących trendów. Tworzą kolekcje, które są niesamowitą mieszanką prostoty z ekstrawagancją, ale ich ekstrawagancja nie jest ostentacyjna i ma w sobie bardzo dużo klasy i wyrafinowania.
7. Zatem ma Pan to szczęście, że Pańska pasja jest połączona z pracą.
Zgadza się, bardzo lubię to co robię, chociaż od czasu do czasu warto zrobić sobie chwilę przerwy, żeby nie popadać w rutynę.
I kilka zdjęć:
Oto kilka kolekcji:
Oraz wywiad z Wojtkiem Bednarzem, projektantem marki Vistula.
1. Skąd czerpie Pan inspiracje?
Ciężko jednoznacznie określić co i kiedy może cię zainspirować – czasem działa to na zasadzie bodziec – reakcja, ale częściej są to tematy, które w jakiś sposób pojawiają się, dojrzewają i nawet trudno określić jaka jest ich genealogia .To może być milion rzeczy – muzyka, książka, ulica, obraz. Często przeglądam stare gazety, ale gdybym miał jednoznacznie określić co najbardziej, to powiedziałbym, że kino. Oglądając dobry filmy fundujesz sobie wycieczkę w czyjąś rzeczywistość. Połączenie treści, obrazu i muzyki w jednym jest niesamowitą inspiracją.
2. Panuje opinia, że Polska jest modowym zaściankiem, jaka jest
Pańska opinia na ten temat? Czy coś się zmieniło w ciągu ostatnich lat?
Myślę, że Polacy strasznie zepsuli sobie zwyczaje modowe w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Przy tym co oferował polski rynek każda rzecz przywieziona z zachodu - bez względu na jakość lub standard - była luksusem. Wielu ludzi się pogubiło, zatarły się kanony ubioru. Teraz dużo podróżujemy, nabieramy nowych zwyczajów, powoli przestajemy bać się kolorów. Myślę, że zaczynamy wchodzić w okres unifikowania się – w sensie podążania za trendami, ulica zaczyna wyglądać modnie, ale i czasami jednakowo. Nie jest to zły znak, ponieważ od tego tylko krok, żeby ludzie zaczęli szukać własnego stylu i doceniać jakość rzeczy, które nosimy.
3. Jak chcecie Państwo pozycjonować swoją markę na rynku, do kogo kierujecie swoje kolekcje?
Od kilku sezonów naszym hasłem jest „the men’s world” , które w zasadzie mówi wszystko. Vistula to trzy linie, każda z nich skierowana jest do trochę innego typu mężczyzny, ale wszystkie trzy razem dają pełną ofertę. Lantier to klasyka, rzeczy wykonane metodą pół tradycyjną, wykańczane ręcznie, uszyte z tkanin z najwyższej włoskiej półki. Wiadomo – noblesse oblige – więc to krawiectwo tradycyjne i najlepszej jakości, skierowane do Klienta, który szuka ponadczasowej elegancji. Vistula – nasza główna linia to codzienna klasyka. Poza formalnym strojem oferujemy soft casual, bieliznę, dodatki, generalnie wszystko to, co powinno znaleźć się w szafie mężczyzny. Ostatnia linia to Vistula Red – tu znajdziemy rzeczy, które są mniej formalne, osadzone głęboko w aktualnych trendach. Nie chciałbym dzielić tego pod kątem wieku mężczyzn ponieważ ktoś, kto ma 20 lat równie dobrze może potrzebować klasycznego garnituru Lantier i ktoś, kto ma 50 lat może chcieć wyglądać nowocześnie w marynarce Vistula Red. Wolę dzielić to ze względu na indywidualną potrzebę lub podejście do mody. Jeśli potrzebujesz kompletnej klasyki znajdziesz coś z kolekcji Lantier, a jeśli chcesz trochę więcej luzu to szukasz czegoś w kolekcji Vistula lub Vistula Red. Poza tym cały czas oferujemy w wybranych salonach usługę made to mesure czyli szycie na miarę – to głównie garnitury oraz koszule.
4. Czy może Pan opowiedzieć więcej o najnowszej kolekcji?
Moim głównym założeniem było zmierzenie się z archetypem garnituru, chciałem go zdjąć z postumentu i pokazać, że nie musi się kojarzyć tylko i wyłącznie z formalnym i oficjalnym strojem. Starałem się to zrobić głównie przez dobór tkanin, deseni oraz dodatków. Wiadomo, że Vistula to w pierwszej kolejności klasyka – granat, czerń, szarości połączone z bielą lub błękitem. Tego oczywiście nie zabraknie. Ukłonem w kierunku formalnej klasyki jest chociażby użycie w kilku modelach garniturów tkanin o splocie super 160’s – to gatunek tkanin, których używa się głównie w szyciu na miarę. To baza kolekcji, ale jej innym aspektem jest w dużej mierze kolekcja stworzona dla linii Vistula Red. Zacznijmy od sylwetki – jest dopasowana, bliska ciału, anatomiczna. Nie zaburza naturalnych proporcji i skupia się na tym co najlepsze. Delikatnie zaznaczone ramiona i zaakcentowana talia.
W kolekcji znajdzie się dużo typowo letnich tkanin (len lub wełna z lnem, bawełna, także tkaniny wykończone spraniem zmiękczającym) oraz lekkich deseni – kratki, delikatne prążki. Aby nadać klasycznym garniturom mniej oficjalnego wyglądu użyłem drukowanej podszewki z motywami inspirowanymi sztuką pop art.’u – taka podszewka powoduje, że garnitur lub marynarka nabiera trochę innego charakteru. Baza garniturowa oczywiście wzbogacona jest koszulami, dzianinami, kurtkami, spodniami jeans’owymi. Tu jest dość dużo koloru. Oczywiście poza klasyką widoczne są żywsze barwy – turkus, fiolet, lekkie odcienie oranżu oraz koralowa czerwień. Denim jest sprany, dzianiny lekkie i miękkie (głównie bawełna, bawełna z kaszmirem lub jedwabiem). Nawet niektóre krawaty mają typowo letni charakter. Tak zbudowana kolekcja daje możliwość stworzenia look’u, który jest klasyczny, ale nie musi być oficjalny.
5. Wszystkie tkaniny sprowadza Pan z zagranicy. W jakim
stopniu ich dobór odpowiada za sukces?
W przypadku takich kolekcji, jakie robi Vistula tkanina jest bardzo ważnym aspektem. Naszą wizytówką jest formalny strój męski z dużym naciskiem na garnitur. Wiadomo, że zmieniają się proporcje, modyfikuje się sylwetkę, ale nie są to rewolucyjne zmiany. To co się zmienia to tkaniny i właśnie one, oczywiście poza konstrukcją, są tym co powoduje, że dobrze skrojona marynarka jest jak druga skóra lub jest niekomfortowym pancerzem. Dobrze dobrana tkanina to nie tylko kolor, splot lub deseń – to także odpowiednia gramatura materiału, odpowiednia przędza oraz jej parametry. Właśnie odpowiedni dobór odpowiada za sukces lub klęskę garnituru czy koszuli.
6. Gdyby mógł Pan stworzyć kolekcję z wielkim projektantem mody, to kto to by był?
Jest wielu projektantów, których bardzo szanuję za różne rzeczy – np. Japończycy - Johji Yamamoto lub Junya Watanabe, którzy w fantastyczny sposób interpretują europejską klasykę. Bardzo lubię Toma Forda za to, że nadaje mocny, indywidualny i trochę perwersyjny charakter większości rzeczy, które projektuje. Niesamowite są kolekcje, które Tomas Maier robi dla Bottega Veneta. Mógłbym tak wymieniać jeszcze długo, ale są dwie osoby, z którymi kiedyś chciałbym mieć możliwość współpracować – pierwsza to Dries Van Noten, a druga to Lucas Ossendrijver, który tworzy męską linie Lanvin. Obydwaj mają fantastyczną cechę. Zawsze są trochę w opozycji do panujących trendów. Tworzą kolekcje, które są niesamowitą mieszanką prostoty z ekstrawagancją, ale ich ekstrawagancja nie jest ostentacyjna i ma w sobie bardzo dużo klasy i wyrafinowania.
7. Zatem ma Pan to szczęście, że Pańska pasja jest połączona z pracą.
Zgadza się, bardzo lubię to co robię, chociaż od czasu do czasu warto zrobić sobie chwilę przerwy, żeby nie popadać w rutynę.
I kilka zdjęć:












Komentarze
Prześlij komentarz
Jeśli twój komentarz jest obraźliwy lub zawiera wulgaryzm daruj sobie ponieważ wszystkie takie będą usuwane w sposób natychmiastowy. Za wszelkie inne wielkie dzięki na 100% się odwdzięczę i serdecznie zapraszam do obserwatorów.